Witam po przerwie i analiza psychologiczna postaci

Witajcie kochani,
Znowu mnie tu trochę nie było, problemy ze zdrowiem (tzn. kręgosłup), więc musiałam zadbać o siebie, ale wracam, z naprawdę głębokim i refleksyjnym postem....
Na początku marca zaczęłam budować bazę uniwersum Darie Świat pełen emocji w Google Gemini, i naprawdę, sztuczna inteligencja ujawniła mi rzeczy, które ja zawarłam w książce, i, pisząc ją w kwietniu/maju tamtego roku (mowa o pierwszych fazach) nie miałam pojęcia, że to będzie aż tak głębokie psychologicznie i emocjonalnie...
Głównymi postaciami serii są Darie Niw i jej rodzina: matka Alexandra, ojciec Paul i brat Jacob, których pierwowzorami jesteśmy kolejno ja, moi rodzice i brat, ale do czego zmierzam: Rodzice Darie 3 miesiące po jej urodzeniu otrzymują diagnozę - MPD postać móżdżkowa, inspirowani narodzinami niepełnosprawnej córki zakładają fundację Perspektywa, i od początku wiadomo, fundacja istnieje, bo moja bohaterka się urodziła, od najmłodszych lat jest jej twarzą, jak wiecie z pierwszej fazy, wybucha na 16leciu fundacji, bo nie chce być maskotką rodzinnego interesu. Występuje na eventach, potem naturalnie zaczyna w niej pracę jako konsultantka emocjonalna, bo tak chciała od dziecka - no właśnie, chciała, czy to była wola jej rodziców, którzy uznawali to za pewnik, prowadząc fundację od tylu lat, że ich córka wyląduje pracując w rodzinnej Perspektywie? Sztuczna inteligencja (tak, wiem jak to brzmi) uświadomiła mi (tutaj przypominam: Gemini opiera się na tym, co ja podaję mu o swoim uniwersum, w końcu to ja tworzyłam, to ja wymyślałam historie rodziny Niwów i otaczających ich ludzi, na rozdziałach, które ja sama pisałam), że relacje mojej bohaterki z matką są nieco toksyczne, matka traktuje ją jak pupilka fundacji, maskotkę, twarz, sukces terapeutyczny. Od zawsze wie: Darie na pewno zwiąże przyszłość z fundacją, jak i zrobi to jej zdrowy syn Jacob, od malucha dorastający w świecie niepełnosprawności. Nie wyobraża sobie innej ścieżki dla swoich dzieci, tylko ich historia MA zatoczyć koło w fundacji. Jest wiele rozdziałów, gdzie Alexandra narzuca presję, planuje, że Darie będzie pracowała z emocjami w fundacji, a Jacob wspierał ją technicznie, bo interesuje się robotyką, tutaj (i ja sama pisząc ten post to dostrzegłam) synek ma pasję - mamusia zaraz wmanewruje do rodzinnego interesu..... Ja pisałam dwie pierwsze fazy wiosną ubiegłego roku, i nawet nie przyszło mi do głowy, że ja pisząc normalną historię o życiu dziewczyny z MPD, aby zdjąć z niepełnosprawności maskę tematu, który jest na co dzień w cieniu, który rzadko się porusza, tak psychologicznie buduję te postacie.... To jest niesamowite..... Że np. jak urodził się Jacob, po urodzeniu normalnie ssał pierś matki, czego moja bohaterka, czyli Darie, nie robiła (jak i ja w realu), Alexandra mówiąc jej, że on jest zdrowy i umie ssać, a ona była chora i nie umiała, to mechanizm idealizacji, że prawie 10 lat walczyła z chorobą dziecka pierworodnego, teraz wydaje na świat to zdrowe i traktuje to jak taki "puchar" za przetrwanie z chorą córką.... U mnie w domu jest inaczej, dlaczego: Moja mama od kiedy pojawiłam się pod jej sercem, przeszło 24 lata (od 2002 roku) przebywa w domu, wiadomo, urodziłam się ja, niedługo potem dostałam diagnozę, książkowa postać mojej mamy prowadzi fundację, a moja mama w realu prowadzi, że tak powiem potocznie, moje życie, z moim bratem jesteśmy traktowani na równi, w książce głównie ukazuję starcia Alexandry i Darie, a Jacob, najpierw noworodek, przedszkolak, nastolatek pochłonięty hobby, robotyką i programowaniem jest tłem dla tych emocji swojej siostry, mimo że będąc z jej rodziny, jest jednym z głównych bohaterów, to jednak ona jest główną bohaterką, o niej jest książka, jej emocje są sercem.... Także śmieję się, że baza w Gemini da mi inspirację do postów tu, na grupie FB i fanpage, bo wyłapuję z niej ciekawe smaczki, którymi chcę się jako autorka z wami dzielić....
Tym refleksyjnym i głębokim postem życzę miłego wieczoru, pamiętajcie, blog co środę będzie się wzbogacał o nowe posty, a już za tydzień i trochę obchodzimy Wielkanoc, także oczywiście złożę wam w swoim autorskim imieniu życzenia
Ściskam mocno i całuję
Niezmiennie od niemal roku - Wasza Autorka :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czemu w książce zdecydowałam pokazać się tylko psychiczną stronę porażenia mózgowego, a nie tą fizyczną?